Radosne Branie (hura!)

bo dusza jest nieskończenie pojemna

Obiektywnie patrząc, przy użyciu jedynie naszego wspaniałego, analitycznego mózgu, na świecie dobrze się nie dzieje. Tu wojna, tam druga, tu umiera las deszczowy, tam wysycha rzeka, tu topnieje lodowiec, tam wybucha wulkan. Tu coś płonie, tu coś tonie. Tu zaraza, tam bieda. Jako gwiazda stulecia występują tony śmieci w oceanie. Śpiewając z Happysadem, zespołem mego dojrzewania: „Znowu coś umarło, znowu coś się śniło. Znowu oszukali nas, znowu się coś popierdzieliło. Tak właśnie mija nas, tak właśnie mija nas czas.”

Wiem, że „wiedzenie” o tym kto, z kim i pod kim dołki kopie, stało się jakimś wyznacznikiem inteligencji. Wiesz co się dzieje złego na świecie, jesteś ogarnięty, nie jesteś po prostu ignorantem. Tylko dlaczego w wiadomościach nie ma ani jednej dobrej wieści? Od wielu stuleci (tysiącleci?) jesteśmy karmieni chaosem i strachem, obecnie przez mass media, wcześniej przez kościół, króla, czy inne instytucje władzy. A strach to przecież fundamentalne narzędzie kontroli, ogranicza Twoje możliwości, odcina Cię od Twojego światła w środeczku, od Twojej boskości.

Przestałam w końcu mieć wyrzuty sumienia, wstydzić się, że nie chcę wszystkiego wiedzieć. Świadomie od tego uciekam. Ty powiesz, że to ignorancja, a ja powiem, że to mądrość. To że wiem ile bomb wybuchło nic nie zmieni, na pewno nie zmieni nic na lepsze. Przekleństwo telewizji i internetu. Powinniśmy żyć w mniejszych społecznościach, kierować uwagę główne na swój kawałek podłogi lub na „podłogę” po której w tej chwili stąpamy.  Ograniczyć „wiedzienie” do minimum. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o potępienie wiedzy i ciekawości jako takiej. Brońcie Bogowie! Sama jestem wnikliwym i głodnym wiedzy stworzeniem. Radosne branie i odkrywanie górą! Bądź ciekaw świata, innych kultur i galaktyk, języków, wierzeń, przyrody i zagranicznej kuchni. Poszerzaj horyzonty, ale na pozytywnym biegunie. Szkoda życia na smutki i stres. Starczy mi ogarnianie własnego podwórka. Nie potępiam też technologii samej w sobie! Po prostu używajmy jej do rozsiewania miłości i jedności, a nie do kultywowania podziałów na my i oni. Podzielni, skłóceni i przerażeni jesteśmy bardzo daleko od światła i prawdy, tak łatwo wtedy nami manipulować. Nie babrajmy się w szlamie złych wiadomości, nie karmmy kolektywnego strachu. Czy wierzysz w to, czy nie, istnieje coś takiego jak zbiorowa świadomość. Kreujemy rzeczywistość naszymi myślami, uczuciami. Wielka Karuzela Strachu kręci się w najlepsze, ale ja z niej wysiadam i na szczęście nie jestem sama. Nigdy nie lubiłam doświadczeń rodem z parków rozrywki. Wiem, że ciężko uciec z informacyjnego tornada, ale może chociaż poczytać codziennie o czymś miłym? Może ktoś uratował kotka z pożaru, może odkryto nowy gatunek bakterii rozkładającej plastik, a może ktoś pomógł zagubionemu seniorowi wrócić do domu. Wbrew pozorom dzieje się też dużo dobrego. Spróbuj czasem odłączyć się z tej zbiorowej dramy, tak jak odłączasz telefon, gdy już się naładuje. W przeciwnym razie zepsujesz baterie i skrócisz jej żywotność.  Daj się duszy czasem wyciszyć. Usłysz swój wewnętrzny głos, zobacz swoje światło, swoją miłość w sercu. Poszukaj Boga, Światła, Źródła, Wszechświata, czy jakkolwiek nazywasz Pierwszego Kreatora, który siedzi za sterami tego kosmicznego  cyklu tworzenia. Może być to w modlitwie, tańcu, medytacji, śpiewie, malowaniu, czy po prostu w chwili spokoju. Jeśli zwrócisz się w stronę światła, światło wyjdzie by Cię przywitać. Twoja dusza jest nieśmiertelna, nie ma się więc czego bać, nawet jeśli wygląda jakby jutra miało nie być. Jutro jest zawsze, może po prostu gdzieś indziej. Wszystko jest zaopiekowane i tak jak być powinno, nawet jeśli z pozoru tego nie widać. Jak mawiał Pawian Rafiki, musisz patrzeć poza tym co wiiiidać, a on bez wątpienia zna drogę.

zdjęcie mojego męża (ściskam!)

Nowe zwykle powstaje na zgliszczach starego. Burza oczyszcza powietrze, a ogień pobudza do rozwoju nowe. To nowe już majaczy na horyzoncie, a cały wszechświat nam kibicuje. Może brzmi to dla Ciebie teraz jak wariactwo. To też jest ok. Pamiętaj jednak, często po czasie okazuje się, że to wariaci mieli rację. Jak Kopernik, który wstrzymał słońce, ruszył ziemię. W końcu każdy z nas pozna prawdę. Dlatego weź z tego tylko to, co czujesz, że jest na tym etapie dla Ciebie.

Nigdy nie umniejszaj roli jednostki, swojej roli. Nigdy nie myśl, że jesteś za mały, bo odwaga jednej osoby jest pioruńsko zaraźliwa. Każda Twoja decyzja jest ważna, każdy moment, w którym wybierzesz miłość zamiast strachu, współczucie zamiast nienawiści i oceniania, jest wielkim krokiem naprzód. Zobacz jak często oceniasz kogoś w sekundę. Wredna, głupia i jeszcze brzydka. A przecież tam pod wieloma maskami i ranami kryje się inna świetlista dusza, która też stara się tutaj czegoś nauczyć.

Świadomie wybierając wibrację miłości, powoli staniesz się latarnią inspiracji, która oświetla innym drogę, latarnią, tak mocno zakotwiczona na brzegu, że nie straszny jej żaden sztorm. Trzeba spróbować dojrzeć, pod tym ludzkim brudem, cząstkę światła, boskości. Poszukać jej pod tymi wszystkimi maskami, wgranymi programami i mechanizmami obronnymi ego. Wszyscy jesteśmy jedno, więc krzywdząc inny byt, krzywdzisz samego siebie. Brzmi niedorzeczne? Być może na ten moment.

Tam Ty, gdzie Twoja uwaga. Skoro masz tylko tę chwilę, nie marnuj jej na bycie gdzieś indziej. Przeszłość to depresja, przyszłość to strach. Bądź nie bywaj, zgodnie z mądrościami z poznańskich murów. No i świeć, jeśli taka Twoja wola! Polecam zamknąć oczy chociaż na chwilę w ciągu dnia i wyobrazić sobie złote światło promieniujące z serca. Serio działa!

Ale żeby nie było tak puchato i cukierkowo, ja też codzienne chce kogoś zabić, albo chociaż wbić mu widelec w oko. Jak często mawiam: owinąć szmatą i podpalić. Pracując w zawodzie medycznym, wkurzam się na potęgę i naprawdę wiem, że to wcale nie jest łatwe do opanowania. Rozpalony pożar nie tak łatwo ugasić. Zen chwilowo utracone, idzie szukać szmaty i zapałek. Wierzę jednak, że z czasem łatwiej jest się zatrzymać, zauważyć negatywną emocję, podziękować jej, wziąć głęboki oddech i przetransformować ją w bezwarunkową miłość. Możemy tak wiele, tylko o tym zapomnieliśmy.

Oczywiście można też z miłością kazać komuś spierdalać. Ale to temat na inny wpis.

Wysyłam światełko!

Nox. Koniec psot.

Baba z Puszczy i Przewodnicy

Posted in

Dodaj komentarz