
„Wszystko na naszym świecie ma potencjał do bycia wszystkim albo niczym. Ty też masz potencjał do bycia wszystkim albo niczym. Po prostu oddychaj.” To fragment medytacji, z którą ostatnio często przebywam 🧘🛸(Lena Cudna/Pani z Jeziora dzięki raz jeszcze!). Aktywuję w niej różne rzeczy, w tym swoje ludzkie futerko ochronne, ale dziś przecież nie o futrze, smokach i nie o mentalnych podróżach w kosmos. Możesz być przecież wszystkim albo niczym.
To, że istniejesz, znaczy dokładnie tyle, że zasługujesz na to żeby żyć, żeby tu być, żeby oddychać i śnić swój ziemski sen. W innym wypadku, musiałoby to oznaczać, że Bóg się pomylił i wysłał Cię tutaj zupełnie przypadkowo. Phi! Bóg się przecież nie myli. A przypadki nie chodzą po ludziach, jak już wiemy.
Wcale nie musisz na nic zasługiwać, nic udowadniać. Wielkie n i c ! Przez sam fakt swojego istnienia, zasługujesz na miłość, na szczęście, na życie w autentyczności i swojej prawdzie. Na spełnianie marzeń i na popełnianie błędów. Jakbyś nie zasługiwał/a, to by Cię po prostu tutaj nie było. It is that simple. Kropka. 👁️
Ponadto, pewnie rzadko to słyszysz, ale jesteś idealna/y. Tak właściwie, każdy z nas jest idealny.
Świat nie byłby takim samym miejscem, bez Ciebie. Serio. 👁️
Ciężko to przyjąć, zaakceptować, objąć naszym ograniczonym rozumkiem, ale naprawdę każdy z nas jest idealny, taki jaki jest. I ta wredna Gośka z pracy, głupkowaty sąsiad Marek, i ta śmierdząca wariatka w autobusie, która oczywiście wybrała właśnie Ciebie na kompana podróży, również.
Każda droga jest inna, bo każdy z nas jest na innym etapie wędrówki, coś innego wziął w tym życiu na tapet. Nie da się nauczyć wszystkiego na raz. Żadna dusza by tego nie wytrzymała. Zresztą, podobno to sama droga jest prawdziwym celem. Heh.
Łatwo nam oceniać innych, a przecież Ty też w którymś życiu mogłeś/aś być prawdziwym łotrem, mordercą, katem, śmierdzącą wariatką w autobusie, albo chociaż żoną jakiegoś mafioza, która wyrzuciła broń do jeziora. Ciężko to przełknąć. Wiem. Ale jak ktoś mnie wkurza, to staram się o tym pamiętać.
Ni mniej, ni więcej, każda droga jest idealna i prowadzi nas wszystkich w tym samym kierunku. Prowadzi nas do domu, do naszego wspólnego Źródła. A potem pewnie wszystko zaczyna się od początku. Albo i nie. Możesz być wszystkim albo niczym. 🤸
Jesteśmy tutaj po to, żeby dzielnie się uczyć i doświadczać uciech i słabości cielesności. Czasem wskazywać drogę innym, podtrzymywać gdy upadają, a czasem kopać ich gdy leżą, żeby mogli wstać jeszcze silniejsi.
Ziemia to bardzo długi obóz survivalowy, gdzie dostajesz do ręki tylko dwa krzemienie i dziurawy bidon na wodę. Ale za to w nagrodę za ukończoną lekcję, należy się plaster na kolano, talon na balon i kilka kolejnych ciosów w brzuch 😅 Żartuję. Nie może być zawsze aż tak źle! Mamy przecież ogromne świetliste wsparcie.
Naszym najwierniejszym przyjacielem, w tej przewesołej przygodzie, zostaje Ego i jego mechanizmy obronne, na czele z wyparciem. Dorzucamy do tego szczyptę programów, schematów i długów karmicznych, tych własnych i tych przejętych od przodków. Wspaniały przepis na grecką tragedię. Z naszych połączonych mocy powstaje żelazna klatka, zawieszona nad kotłem pełnym wrzącej smoły. A w środku my. La la la.
Nie potrzeba krat byśmy żyli w niewoli.
Podświadomość kieruje naszym zachowaniem nawet w 90%. To stwierdzenie wybuchło mi swojego czasu mózg. Decyzja, która właśnie podejmujesz, została już podjęta kilka sekund/minut wcześniej przez Twoją podświadomość. Dostajemy tylko iluzję podejmowania świadomych decyzji. Brzmi to trochę niedorzecznie, trochę strasznie, ale jeśli to prawda, to chyba warto zacząć poznawać siebie. Uchylić drzwi i zobaczyć kto siedzi za sterem w centum dowodzenia, tam w samym środeczku istnienia.
Pamiętacie bajkę „W głowie się nie mieści”?. Tak to mniej wiecej działa. Ktoś, czyli w tym przypadku Ego, wciska wielki czerwony guzik z napisem FURIA i nagle twarz rozkwita purpurą, oddech przyśpiesza, a Ty nie wiedząc dlaczego, rozwalasz wszystko na swojej drodze, niczym kreskówkowy diabeł tasmański. Ewentualnie pakujesz plecaczek i uciekasz z domu, śladem bohaterki wspomnianej wcześniej bajki. Tak na marginesie, bardzo polecam! Baję, nie ucieczkę i furię.
Warto poznać głos swojego Ego i wiedzieć kiedy to przejmuje stery strach, trauma, schemat, czy jakiś inny wynalazek Szatana. Ego, niczym druga Mama, chce nas bronić przez złem tego świata, to oczywiste, ale skutkiem ubocznym tych jego zmyślnych manewrów taktycznych, jest stagnacja, ograniczenia, powtarzanie w kółko tych samych błędów. Względne bezpieczeństwo. Względne, bo wszystko się tam w środku kisi i gnije. Jak śpiewała Kasia Kowalska, co jeśli szczęście minie Cię, spętane ręce widząc twe? A co jeśli ze swoją miłością życia/żyć umówiliście się, że spotkacie się dopiero jak osiągniecie odpowiedni level?
U mnie tak było, jestem tego pewna. Spadłam na samo dno, żeby dowiedzieć się, że jestem kim jestem i to wystarczy. Albo ktoś bierze co dają, albo niech ucieka w podskokach. Nie będę udawać kogoś innego, nie chcę nosić obcasów i grzecznie przytakiwać, nie skończę studiów i nie zostanę psychologiem, nie będę taka jak życzą sobie inni. Kiedy zrozumiałam, że nie potrzebuje kogoś żeby być wartościowa i kompletna, pojawił się mój kochany Mąż. Kiedy odpuścisz, to wszystko przychodzi samo.
Dlatego dobrze jest pochylić się nad swoim zachowaniem, nad swoimi reakcjami. Poznać je, obejrzeć pod lupą, zobaczyć czy są adekwatne i czy w ogóle Twoje. Podziękować im za dotychczasową ochronę i spróbować tym razem wybrać inaczej.
Fajnie czasem rozpuścić włosy, poluzować majty i pobiec na szagę przez krzaki i haszcze. Wydać z siebie pierwotny krzyk. Można wtedy odkryć nieznane wcześniej wspaniałości. Odnaleźć ukryty skarb piratów, ujrzeć jednorożca, mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy. 🍄🌈🦄
Nie zawsze musimy walczyć sami, warto szukać pomocy u kogoś kto się zna na poskramianiu Ego. Nie ma jednej dobrej drogi do transformacji. Każdy może znaleźć swoją. Klasyczna terapia, hipnoza, ustawienia systemowe, channelingi, Szaman walący w bęben. Mamy obecnie ocean możliwości, to już nie wstyd i hańba iść do psychologa. Posłuchaj serca, ono zna drogę.💚

Jeśli czemuś kategorycznie zaprzeczasz, reagujesz wybuchem agresji, albo na coś bardzo emocjonalnego reagujesz obojętnością, to zwykle znaczy, że jest to coś, co tłumi Twoje Ego. Prawdziwa wewnętrzna cenzura rzeczywistości. Niestety to, że coś przestało boleć, nie znaczy, że zostało zaakceptowane i uwolnione. Najprawdopodobniej po prostu zostało pochwycone przez policje świadomości. 👮 Siedzi teraz w ciemnej celi, skazane na wyparcie. Uwolnienie następuje wtedy, kiedy pojawia się zrozumienie i bezwarunkowa miłość. Zazwyczaj ktoś kto Cię najmocniej zranił, zrobił to, żeby Ci coś pokazać, byś w konsekwencji stał/a się tym kim naprawdę chcesz być. Byś wiedział/a kim nie chcesz być. Czasem to nawet nie Twoja lekcja, ale zgodziłaś/eś się na to, nawet jeśli nie pamiętasz. Zapomnienie jest w umowie, dlatego wszystko jest tak prawdziwe i intensywne. Ziemia to nie gra dla mięczaków i rozmiękłych kluch. Każdy level to zapasy z samym sobą i wielka wojna z resztą świata. Klasycznie rzecz ujmując: pot, krew, łzy i siniaki na dupie.
Nie jest to żadna wiedza tajemna, ale ciężko nam to zaakceptować. Już Ego o to dba. Nie odzywaj się, bo Cię wyśmieją! Nie pokazuj emocji, bo powiedzą, że jesteś słaby. Nie idź tam, bo Cię porwie Baba z Puszczy i zje! Każdy z nas ma coś (niejedno!), co siedzi głęboko w wewnętrznej studni, zapomniane i z zaklejonymi ustami. Uwolnić zakładnika! Dajmy mu uciec, już nam nie jest potrzebny.
Wiem, że to trudne, odbijanie zakładników, nie należy do najprzyjemniejszych zajęć w czasie wolnym i brzmi dość abstrakcyjnie. Ale nadejdzie dzień, w którym zacznie Ci coś zbyt intensywnie pośmierdywać. Nie musi być to teraz, ani za rok, ani nawet w tym życiu, ale jestem pewna, że przyjdzie moment na generalne porządki. Zwykle zaczyna się rykiem rozpaczy, a kończy morzem łez ze wzruszenia. Płacz jest bardzo obecny podczas grzebania we własnych bebechach. I chwała mu za to.
Głowa jest pełna sprzeczności i ukrytych motywów. Warto zaryzykować i otworzyć tą Puszkę Pandory, ale tylko jeśli czujesz, że to właściwy czas. Jesteś idealna/y taka/i jaka/i jesteś już w tej chwili i nic nie musisz zmieniać.
Pamiętaj. Wszystko ma potencjał do bycia wszystkim albo niczym.

Ściskam mocno i wysyłam światło mojej latarni 🌞🌟✨🕯️💡🔦
Pamiętaj. Najciemniej zawsze jest przed świtem.
A potem wpada Gandalf i Rohirrimowie, którzy wybijają orków w pień 🧙
Nox. Koniec psot.
Wasza Baba z Puszczy i Przewodnicy
👁️👽🌳🌏🌒🪽
(tak, ogarnęłam, że można dodawać emotki, jesteśmy zgubieni 😸)

Dodaj komentarz