Radosne Branie (hura!)

bo dusza jest nieskończenie pojemna

Baba z puszczy w pigułce

Do niedawna Pech Chciał. Teraz wierzy, że szczęście można wybrać – rzadko jest czymś co się przytrafia. Ważna jest nasza reakcja na dane zdarzenie, a nie sytuacja sama w sobie. To my nadajemy wszystkiemu co nas doświadcza znaczenie. Dobre, czy złe, zawsze dzieje się po coś. Ament.

Niespalona.

Choć na stosie płonęła nie raz.

Matka smoków.

Pterodaktyli.

Wyzwolicielka z Kołnierzy.

Sadząca Bluszcz.

Zębowy Wróż.

Tańcząca z Muchomorami.

Karmiąca gołębie croissantem.

Jasnoczująca.

Wyznaczająca świetliste ścieżki we Wszechświecie.

Baba z Puszczy, czyli bladolica wariatka na zwolnieniu. Żółte papiery radośnie spaliła na stosie. Nadal jednak często się wzrusza, wyrzucając przy tym z oczodołów dzikie strumienie łez. Konsekwencją jest nieznana jeszcze nauce ostra reakcja alergiczna, objawiająca się puchnięciem twarzy na potęgę Posępnego Czerepu. W okresach suszy dorabia w Aquanecie i uzupełnia deficyty wody na terenie Wielkopolski.

I handle every situation but I will cry first.

Przyjaźni się z drzewami. Pozdrowienia dla Edwarda – mojego wspaniałego dębu oraz bezimiennej brzozy, którą codziennie tuli, maszerując lasem na autobus o szóstej rano. Kocha letni wiatr, zapach trawy, lasu i gleby, kolor i smak wiosennego poranka. Skakanie po deszczu na bosaka, nocne niebo, księżyc i szum morza. Odczuwa głęboką miłość do roślin, korzeni, nasion, gwiazd i kamieni, do kosmicznej mocy żywiołów. Wiosną i latem biega z ptasią aplikacją, wyłapując śpiewy i trele o poranku. Złap je wszystkie!

Wiąże włosy w cebulę, wiecznie nuci piosenki z bajek, uwielbia kupować odjechane ciuchy w lumpeksach, najbardziej brzydkie swetry, ogrodniczki i spodnie w dziwne wzory. Pije earl greya z mlekiem i miodem.

Kocha być Milenialsem. Wyjątkowe pokolenie tych co pamiętają stare, jednocześnie tworząc nowe. Powinniśmy rządzić światem! Ale czy każdy nie uważa, że jego pokolenie jest najlepsze, a kiedyś to było…?

Wierzy w Jedność, Wolną Wolę, Wielki Krąg Życia, Bezwarunkową Miłość i w to że szczery uśmiech potrafi rozświetlić nawet najpodlejszy mrok. Wierzy w Mamę Gaję, jednorożce, smoki, Istoty Pozaziemskie, duchy i w to że pralka porywa skarpetki do innego wymiaru. Chodzi legenda, że w zamian za każdą uprowadzoną skarpetkę, materializuje się znikąd niepasująca do żadnego pojemnika przykrywka. Wszechświat lubi równowagę. To wiele tłumaczy. Wierzy również w pełnię Księżyca, retrogradację Merkurego, że robaki mają dusze i że trzeba słuchać swojego serca, bo ono zawsze zna drogę. Nie wierzy w jednego Boga, ale w boskość w każdym z nas.

„Nic nie jest prawdziwie, wszystko jest dopuszczalne.”

Nie wierzy w bieganie, piekło, wycinki lasów, konsumpcjonizm bez opamiętania i że cokolwiek jest czarno-białe. Lubuje się w odcieniach szarości i zieleni. Zielony to cudowna mieszanka ciepła żółtego i chłodu niebieskiego. Blask i cień w jednym.

Dumna Ślizgonka. Różdżka: dereń, włos jednorożca, 10 ¾, elastyczna. Patronus: żbik.

Ulubione zioło: wrotycz, ślaz, dziewanna.

Aura: indygo.

Zwierzolub. Matka trzech włochatych i miauczacych smoków. Hobbystycznie ratuje wszelkie stworzenia od mrówki, aż po antylopę. Zimą rzuca ptakom na pożarcie pięćdziesiąt kilogramów słonecznika. Samozwańcza Sikorkowa Królowa. Wegetarianka z wyboru.

Szczęśliwa żona, również z wyboru. Dumna Siostra i Córka. Z zawodu higienistka stomatologiczna (nitkujcie zęby!). Dorywczo Druid, czy jak wolicie bardziej współcześnie – Ziołowa Czarownica, na pół etatu. Tu umiesza jakieś mazidełko z muchomora, tam zrobi niebieską herbatkę na ból istnienia i gardła.

Stara dusza.

Pisze bo nie chce stać się składowiskiem zgniłych myśli i emocji – od tego można wyhodować raka. Pisze bo lubi. Pisze bo tak c z u j e.

Nox. Koniec psot.